Karolina Żebrowska: UGLY. Historia brzydkiej mody

Lubomir Baker recenzuje książkę Karoliony Żebrowskiej pt. „UGLY. Historia brzydkiej mody”
Czy zdarzyło się Państwu podziwiając dzieła dawnych mistrzów, przyglądać się, jak wyobrażone na nich postaci są ubrane? Niedawno zwiedzając jedną z wystaw, podsłuchałem (mam nadzieję, że dyskretnie) dwie panie, które z zacięciem analizowały, jakim ściegiem wykonano chustę pustelniczki z obrazu. Po tym wstępie być może mniej zdziwi Państwa mój wybór czytelniczy tego tygodnia.
Aberracje
Starannie ilustrowana książka Karoliny Żebrowskiej o intrygującym tytule „UGLY” jest wydana w stylu albumowym i stanowi przegląd najgorszych przejawów ludzkiej fantazji – precyzyjniej byłoby powiedzieć: ludzkich aberracji – w dziedzinie mody. Subiektywny wybór autorki, która specjalizuje się w modzie w najbardziej mi odpowiadającym ujęciu historycznym, bardzo mi się podobał. Pierwsze pokazywane palcem przez autorkę stroje – pokazywane na zasadzie: patrzcie na to, to się w głowie nie mieści – pochodzą ze średniowiecza, ostatnie z barwnych lat 80. XX w. Autorka zajęła się zarówno kreacjami dla pań, jak i dla panów. Okazuje się, że ludzkość była naprawdę pomysłowa w tym, jak utrudnić sobie życie albo jak sprawić, by poruszanie się było naprawdę trudne. Celują w tym nakrycia głowy, która autorka przyrównuje do anten satelitarnych, bitej śmietany, kaczego dzioba, cosplayu profesora Quirrela i innych fikuśnych przedmiotów. Przygląda się kryzom, kołnierzom, spodniom, butom, odmianom sukni i fryzurom.
SPODNIE
Moimi ulubionymi partiami są te o spodniach. Dowiedziałem się z nich, a jestem mediewistą, więc aż wstyd, że nigdy o tym nie słyszałem, że obciskające nogi spodnie widywane na obrazach z XIV czy XV w. składały się z dwóch nogawic, niepołączonych z tyłu. Autorka z wdziękiem cytuje źródła z epoki, opowiadając o skutkach tego „niepołączenia”. Opisani też zostali XVI-wieczni landsknechci jako szczyt obrzydliwości męskiej mody oraz buty w kształcie wiadra (z portretu w takich butach kłania się Państwu Władysław IV Waza). Są też męskie pumpy, bielizna, prawie współczesne boys bandy i koszmarne saczki. Koncentruję się na modzie dla panów, żeby uświadomić Państwu, że u ptaszków to samczyki są najczęściej barwniej upierzone i wyraźnie przez wieki modowego szaleństwa panowie byli niczym ptaki.
Estetyka
Bardzo doceniam zdjęcia autorki w stylizacjach z różnych epok, a także luźny, zabawny, ale precyzyjny język książki. Jestem pełen uznania dla wykonanej przez autorkę pracy ze źródłami, przez co dostajemy książkę nie tylko estetycznie ciekawą, ale także, a może przede wszystkim merytoryczną.
Dostrzegam jedną wadę. Jest nią układ alfabetyczny, ale odnoszący się do przypadkowych słów, nie zaś do konkretnych spodni, czapek czy butów. Wyobrażam sobie, że idealny byłby układ chronologiczny lub rzeczowy, ale my, archiwiści tak po prostu lubimy. Zapewne jakiś pomysł na finalnie zastosowany w książce układ był, tylko ja go nie dostrzegłem.
Lubomir Baker