Marek Teler: Współcześni polscy arystokraci

Lubomir Baker recenzuje książkę Marka Telera pt. „Współcześni polscy arystokraci”

Książka zawiera osiem wywiadów z potomkami wielkich rodów Rzeczpospolitej Obojga Narodów: Janem Lubomirskim-Lanckorońskim, Inką Zamoyską, Stefanem Czartoryskim, Łukaszem Sapiehą, Sébastienem Poniatowskim, Maciejem Radziwiłłem, Jerzym Potockim i Soledad Krasicką. Każdy wywiad poprzedza zarys historii rodu, łącznie z mitologicznymi początkami, ale także z opisem herbu oraz wspomnieniami najwybitniejszych postaci z polskiej historii z danej rodziny. To dobre wprowadzenie do rozmów.

Siadłem do lektury z ciekawością i nie rozczarowałem się. Oczywiście rozmówcy bardzo się od siebie różnią. Niektórzy przyjeżdżają do Polski tylko od czasu do czasu, jak na przykład Sébastien Poniatowski, który podobnie jak jego przodkowie od dawna działa w służbie publicznej Francji, czy Inka Zamoyska, urodzona w Kanadzie, przyjeżdżająca do rodzinnej Kozłówki raz na jakiś czas. Autor szczególnie dopytywał o losy rodziny w czasie wojny i po wojnie, a także o współczesność: wykonywany zawód, tradycje, którym hołdują, stosunek do przeszłości rodziny. To interesujące, dramatyczne i często niezwykłe opowieści. Jeśli bowiem udało się arystokratom przetrwać okupację, nadchodził czas komunizmu, który programowo ich zwalczał. Jeśli uciekli w świat, musieli budować w obcym środowisku swój byt od nowa ze świadomością, że cały dorobek pokoleń poszedł na marne i nigdy do Polski nie będą mogli wrócić.

Zadałem sobie pytanie, co łączy współczesnych arystokratów? W gruncie rzeczy nie używają należnych im tytułów. Są poliglotami, podróżują po całym świecie, bo wszędzie mają rodzinę. Ich dzieci kształcą się w różnych szkołach i uczą się o swoich przodkach niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkają na stałe i niezależnie od tego wszyscy mówią po polsku.

Zgodnie podkreślają, że co jakiś czas odbywają wielkie zjazdy rodzinne, a ich rodziny są bardzo liczne i nawet najdalszy, nigdy niewidziany krewny, chętnie służy krewniakom i powinowatym pomocą. Łączy ich poczucie odpowiedzialności i przyzwoitości. Z racji nazwiska są postrzegani szczególnie i obowiązuje ich superpoprawne zachowanie. W każdym rodzie jest grupa osób lub fundacja, która dba o zachowane pamiątki, czasem o odzyskane dobra. Mało jest w tej książce szczegółów związanych z sytuacją prawną tych rewindykacji, nieco więcej jest o tym, że to, co odzyskano, najczęściej znajduje się w stanie kompletnej ruiny i wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Większość rozmówców deklaruje niechęć do karpia na Wigilię oraz zapewnia, że nie je bobrzych ogonów – to prawem anegdoty.

Trzy fragmenty tych rozmów zostaną ze mną na długo i jeśli nie chcą Państwo nawet niewielkiego spoilera, proszę ominąć ten fragment. Inka Zamoyska opowiada, że jej mama po wojnie po śmierci swego ojca udała się do Genewy i Paryża do banków, gdzie ojciec miał konta i zdeponowane pieniądze, jednak bankierzy, choć tytułowali ją „Madame la Comtesse” oświadczyli, że nie mają żadnych pieniędzy Zamoyskich. Druga kwestia związana też z Zamoyskimi: otóż jako chyba jedyny ród nie przyjęli żadnego tytułu, bo ich słynny przodek oznajmił, iż nazwisko mówi samo za siebie. Ta duma budzi podziw. Trzeci fragment – dla mnie nie do zapomnienia – pochodzi ze wspomnień Soledad Krasickiej. Rodzina miała majątek i zamek w Lesku. Otóż kiedy Armia Czerwona szła na zachód, zniszczony był most na Sanie. Krasnoarmiejcy użyli książek z zamkowej biblioteki, by wyłożyć dno rzeki i pójść dalej. Barbarzyństwo i złośliwość w najczystszej postaci.

Książka ta jest odtrutką na iście młodopolską chłopomanię, która zapanowała ostatnio na polskim rynku wydawniczym, a która jest równie mało rozsądna jak ta z czasów Rydla. Oczywiście autor nie z tą intencją rozmawiał z arystokratami, ale tak mu przy okazji wyszło.

Lubomir Baker

Podobne wpisy

  • Adam Kay – Będzie bolało

    Świadomie stronię od wyświechtanego sloganu, że coś jest lekturą obowiązkową, ale tym razem jest on niezwykle zasadny. „Będzie bolało” to, jak napisano w podtytule, sekretny dziennik młodego lekarza, który uczy się zawodu w Wielkiej Brytanii. Ma zostać ginekologiem-położnikiem. Opublikował swoje zapiski, gdy porzucił ten zawód. Na podstawie obowiązkowych notatek prowadzonych przez wszystkich lekarzy zdobywających kolejne stopnie zawodowego…

  • Fred Vargas – Uciekaj szybko i wróć późno

    Kryminałów na półkach księgarskich jest na pęczki. Najmodniejsze ostatnimi czasy są skandynawskie, w których tło socjologiczne, pozytywny przekaz genderowy oraz wyjaśnienie, że zbrodniarz wychowywał się w opresyjnej rodzinie są najważniejsze. W Polsce doskonale trzymają się kryminały retro. Ciekaw byłem, co słychać w tej dziedzinie we Francji i dlatego po poznaniu thrillerów Bernarda Minier dałem szansę Fredzie Vargas. (Autorką jest kobieta,…

  • Miroslav Žamboch – Percepcja

    To podobno najbardziej popularny pisarz fantasy wśród naszych braci Czechów. Właśnie ukazała się jego nowa książka, więc postanowiłem urządzić sobie prywatny festiwal Žambocha, czytając to, co wydał po polsku, a jest tego niemało. Na pierwszy ogień poszła „Percepcja”. Jej bohaterem jest wampir o całkiem niewampirzym podejściu do przekąski, jaką jest człowiek. Co więcej, jest to wampir-samotnik, nienależący…

  • Dario Fo – Córka papieża

    Jak czytamy w nadtytule to prawdziwa historia Lukrecji Borgii. Można zadać pytanie, po co opowiadać historię, którą każdy (prawie każdy) w takiej czy innej formie już czytał. Naturalnie cała literatura to opowiadania znanych wątków tylko inaczej i dlatego z przyjemnością sięgnąłem po najnowszą książkę noblisty. Jak na Fo przystało, mamy do czynienia z bardzo teatralną konwencją i mimo że książka utrzymuje…

  • Remigiusz Mróz – Iluzjonista

    W 1988 roku Gerard Edling prowadził śledztwo, które zakończyło się ujęciem i skazaniem sprawcy serii zagadkowych zabójstw. Z racji ich tajemniczego charakteru, w kronikach kryminalnych morderca nazywany był Iluzjonistą – długo zwodził śledczych, a zabójstw dokonywał tak, by dowody wskazywały na inne osoby. Jego ofiar nie łączyło nic poza tym, że na ich skórze znajdował…

  • Chiny jednego dziecka

    Recenzja książki, której autorami są: Piotr Sochoń, Weronika Truszczyńska i Nadia Urban, pt. Chiny jednego dziecka Autorzy są twórcami podcastu Mao powiedziane (bardzo doceniam pomysł na ten tytuł) i wszyscy są zawodowo związani z Chinami, dlatego warto spojrzeć na Państwo Środka ich oczami. W książce skoncentrowali się na tym, jak polityka jednego dziecka wpłynęła i…