Elżbieta Cherezińska: Śmiały

Recenzja
Recenzja

Gdybym mógł prosić o magiczne spotkanie z którymś polskim władcą, to Bolesław Śmiały jest w pierwszej interesującej mnie trójce. Z jakimi napięciami i kłopotami się mierzył? Kto knuł przeciw jego władzy? Co naprawdę zaszło między królem a biskupem Stanisławem ze Szczepanowa? Są to pytania, które kołaczą mi się w głowie od czasu, gdy drugi raz czytałem o jego losach. (Pierwszy raz w szkole podstawowej się nie liczy). Może także z uwagi na Śmiałego, zwanego Szczodrym, zainteresowałem się średniowieczem…

Problem mediewistów polega na tym, że – zwłaszcza w Polsce i zwłaszcza z czasów pierwszych Piastów – źródeł prawie nie ma, a jeśli są, to obce, marginalnie opisujące polskie sprawy, niechętne nam lub wprost wrogie. Budowanie na ich podstawie spójnej narracji jest bardzo trudne, a historykowi nie wolno fantazjować, by zapełnić białe miejsca na mapie wydarzeń.

Co innego, kiedy się jest Elżbietą Cherezińską! Kiedy czuje się historię niczym rasowy historyk, a na dodatek pisze jak w natchnieniu. Wszystkie białe plamy zapełniają się postaciami, wydarzeniami, emocjami (tych naprawdę nie brakuje). W „Śmiałym” otrzymujemy historię Bolesława od narodzin po pierwsze lata rządów. Co szczególnie mnie ujęło, autorka pokazała wspólne dorastanie na Wawelu młodych Piastowiczów i młodych Arpadów. Ich późniejsze wybory życiowe, ich charaktery zarysowały się już w czasie dziecięcych harców.

Bycie władcą to niełatwe zadanie. Zawsze na widoku, zawsze pod ostrzałem i osądem poddanych: tak przyjaciół, jak wrogów. Decyzje podejmowane samotnie, na własną odpowiedzialność. Olbrzymia skala działalności: od Rzymu po daleką Ruś, brak rzetelnych informacji, a zaufanych ludzi jak na lekarstwo. Niełatwo było być Śmiałym i w trakcie lektury jesteśmy tego bardzo świadomi.

Jestem bardzo wdzięczny autorce za to, że uwypukliła kwestię konfliktu starej i nowej wiary. Wszak od przyjęcia przez Mieszka chrztu nie minął wiek. Chrześcijaństwo dopiero się rozwijało, a poganie nadal byli silni, o czym świadczyły wybuchające co chwila rebelie. Stare pogańskie rody i ich książęta zostali odsunięci od władzy. Służą wprawdzie nowym panom – Piastowskiej dynastii, ale nadal pamiętają, że Mieszko był im równy.

Ponieważ autorką powieści jest Elżbieta Cherezińska, to oczywiste, że wątek kobiecy jest obecny i silny. Postać Rzepichy, która przyjmuje piastowskie dzieci, jest wykreowana niezwykle ciekawie, wprowadzając element słowiańszczyzny i magii, który przecież musiał być wówczas bardzo silny, a historycy o nim nie napiszą, bo formalnie niewiele wiedzą. Stanowi też doskonały awers do męskiego, politycznego wątku. Postaci księżniczek z rodu Piastów są także zarysowane z epickim rozmachem. Opisane w tej powieści Piastówny na tronach ruskich i czeskich budzą szacunek.

Za chwilę na półkach pojawi się druga część tej powieści: „Szczodry”. To jasne, że rzucę się na nią z ochotą, by przeczytać, jak autorka opowie o konfrontacji króla i biskupa, który już w tym tomie jest obecny i wyraźnie widać, że to postać na wskroś niebezpieczna.

Bardzo żałuję, że znam historyczne losy króla, ale czekam niecierpliwie na wersję Elżbiety Cherezińskiej.

Lubomir Baker

Podobne wpisy